Przejdź do treści
bars
  • HOME
  • O MNIE
  • PODCAST
  • HOME
  • O MNIE
  • PODCAST
kontakt
  • HOME
  • O MNIE
  • PODCAST
  • KONTAKT
  • HOME
  • O MNIE
  • PODCAST
  • KONTAKT

Czego nauczyła mnie „Mama Bali”, czyli lekcje jakie zabieram ze sobą z wyspy

bali plaża wakacje bikini

Na Bali spędziłam ponad miesiąc. I w życiu nie spodziewałam się, że będzie to miesiąc wewnętrznych wyzwań, transformacji i swego rodzaju osobistej przemiany.

Wbrew pozorom, choć nie była to logistyczna podróż mojego życia bo nie wymagała ode mnie miesięcznego planowania, researchu oraz porządnego przygotowania technicznego to właśnie ta podróż obdarowała mnie wieloma lekcjami. Dlaczego nie wymagała ode mnie planowania? Bo na Bali poleciałam w konkretnym celu. Na 3 tygodniowy kurs nauczycielski jogi. I podczas tego kursu niemal nie opuszczałam Pól Ryżowych Ubud. Ale o tym, co dokładnie tam robiłam, jak spędzałam czas i jak w szczegółach wyglądał mój kurs napiszę w osobnym artykule! Tymczasem…

chciałabym opowiedzieć Ci o lekcjach, jakich nauczył mnie pobyt na Bali. Bo chociaż nie eksplorowałam na wyspie zbyt wielu miejsc to zdążyłam dość dobrze poznać jej dwa główne turystyczne rejony: Ubud oraz Uluwatu.

Sama zastanawiam się jak to możliwe, że pobyt na małej indonezyjskiej wyspie ofiarował mi więcej lekcji niż rozległe podróże do Argentyny czy Wietnamu. Może to spirytualistyczna energia Bali, którą czuć na każdym kroku? Nawet pośród zwyczajnych mieszkańców spotykanych podczas codziennych zajęć na ulicach. A może to po prostu odpowiedni moment w życiu i zbieg różnorodnych czynników, jakie doprowadziły mnie na Bali.

Cokolwiek nie uczyniło mojego pobytu w Indonezji mocno wewnętrzną wyprawą w głąb siebie – cieszę się, że doświadczyłam jej właśnie teraz! I właśnie tam. 

A oto jakie lekcje ofiarowała mi mityczna Mama Bali…

Ludzie są jak myśli

Przepływają przez życie. Przychodzą i odchodzą. Do jednych przywiązujemy się bardziej, do innych mniej. Mogą dawać nam masę miłości i dobrej energii ale nie powinniśmy opierać na ich obecności swojego wewnętrznego spokoju oraz poczucia spełnienia.

To my sami jesteśmy swoim centrum, centrum własnego Wszechświata i życia. Mocne ugruntowanie w sobie, pokochanie siebie pomaga zachować niezależność od tego co dzieje się z innymi ludźmi w naszym otoczeniu. Bo gdy masz silną STAŁĄ w postaci SIEBIE SAMEGO – nic Tobą nie zachwieje.

Jesteśmy stworzeni do życia wśród natury

Przebywanie na co dzień wśród zieleni, obcowanie z naturą od wczesnego poranka do późnego wieczora, mieszkanie poza strefą wysokich decybeli wprowadziło mnie w stan swego rodzaju “medytacji” w życiu codziennym. 

To, jaki poziom wewnętrznego spokoju osiągnęłam po 3 tygodniach mieszkania w sercu Pól Ryżowych jest niezwykłe. 

Gdy tylko opuszczałam ich granicę i wkraczałam na głośne ulice Ubud moje samopoczucie zmieniało się diametralnie, wśród zgiełku czułam się jak w “nienaturalnym” środowisku. Bo naturalne dla człowieka jest bycie BLISKO PRZYRODY – nie blisko spalin, betonowych murów, warkotu maszyn.

Nie musisz wpisywać się w ramy środowiska, z którego pochodzisz

Ubud pola ryżowe

Poznanie ludzi z całego świata i przebywanie wśród nich dłużej niż kilka dni uczy tego, że różnorodność jest piękna – a jednocześnie pomimo różnic nacji, z jakich pochodzimy możemy spotkać masę bratnich dusz, z którymi rezonujemy bardziej niż ze środowiskiem otaczającym nas “w domu”.

To niezwykłe ile miłości, akceptacji i inspiracji możesz otrzymać od z pozoru obcych osób. Podróżowanie łączy umysły, które myślą podobnie. Tego doświadczyłam na Bali – wyspie przyciągającej pewnego rodzaju określony rodzaj człowieka, z określonymi pragnieniami i mindsetem. Dlatego tak bardzo odnalazłam się w jego nie-oceniającym, akceptującym środowisku.

"Sam" nie oznacza "samotny"

Z reguły należę do osób, które lubią być same ze sobą i nie mają problemu z solo wyjściem na lunch czy 12h samotnym lotem przez pół świata. Ale pobyt na Bali sprawdził mnie pod tym kątem jeszcze bardziej, bo musiałam stawić czoła “sama” nowym wyzwaniom – efekt? Doceniłam ten samotny czas jeszcze bardziej!

Kocham przebywać z ludźmi, ale Mama Bali uświadomiła mi jak ważne jest bycie “samemu ze sobą”, na własnych warunkach oraz pokazała jak mało dajemy sobie ku temu przestrzeni w życiu codziennym.

W naszej kulturze samotne wyjścia czy wyjazdy urosły do rangi czegoś dziwnego, nienaturalnego – a powinno być to jak najbardziej normalne, wpisane w kalendarz życia. Jeśli dobrze znasz swoje pragnienia i potrzeby oraz akceptujesz siebie takim, jakim jesteś – nie czujesz się samotnie, nawet gdy w teorii jesteś “sam” na drugim końcu kuli ziemskiej.

Wyspa to żywy organizm, a my jesteśmy jego gościem

pola ryżowe Ubud bali

Wyspa żyje – paradoksalnie zauważyłam to w nocy, gdy teoretycznie świat kładzie się do snu. To wtedy odzywają się głośne cykady, zwierzęta, niebo oblewa głośnym deszczem.

Pola Ryżowe Bali urzekły mnie swoją dzikością i tym, że krajobraz jest tu najmniej “naruszony” przez człowieka. I to tutaj mogłam zrozumieć czym Bali jest naprawdę. Bo centra turystycznych miasteczek są przeludnione, ale też pełne konstrukcji budowlanych – głośnych urządzeń, bałaganu, śmieci. Obserwując te dwie odmienne krainy doświadczałam sprzecznych uczuć. Gdzie jest granica ingerencji człowieka w naturę? Jaka jest granica rozwoju i urbanizacji?

I tak… cieszy mnie dostępność bezglutenowych restauracji i jogowych centrów tuż “za rogiem”. Ale czy musi budować się ich JESZCZE WIĘCEJ?

Dieta wegetariańska naprawdę służy ciału i sprzyja umysłowi

tempeh warzywa bowl

Na co dzień nie jestem na diecie wegetariańskiej, ale jem stosunkowo mało mięsa. Zdecydowanie preferuję gdy moja dieta bazuje na warzywach, owocach i roślinnych opcjach, a na Bali takie odżywianie staje się dużo łatwiejsze! Dostępność wegetariańskiego i bezglutenowego jedzenia jest tu największa ze wszystkich miejsc, jakie odwiedziłam. Przez ponad miesiąc nie jadłam tu czerwonego mięsa ani razu i muszę przyznać, że moje samopoczucie było dzięki temu na naprawdę wysokim poziomie.

Jest coś nienaturalnego w jedzeniu mięsa (o czym też naucza filozofia jogi), ale dopiero tu zauważyłam jak organizm reaguje na jego wykluczenie z diety. Moje siła i energia weszły na najwyższe obroty. Każdy z nas jest inny, każdy organizm ma inne potrzeby – ja dzielę się tutaj swoją historią. Raz na jakiś czas potrzebuję zjeść drób czy ryby, a takich opcji na Bali również nie brakuje. Balijska dieta (choć mocno zeuropeizowana w moim wypadku, bo uwzględniająca nietolerancje pokarmowe) uplasowała się w moim osobistym rankingu azjatyckiego odżywiania wysoko na liście TOP. A po Tajwanie myślałam, że smakowo nic już tej podróży nie przebije… 

Nie muszę być “wszędzie” aby dobrze poznać daną kulturę

Czasami wpadam w pułapkę “zobaczenia jak najwięcej” i podczas podróży wypycham grafik jak się da. Na Bali musiałam być w jednym miejscu przez 3 tygodnie, a następnie zostałam uziemiona przez chorobę w kolejnym – na dłużej niż planowałam.

Musiałam odpuścić pewne punkty z planu, ale finalnie nie czuję żebym cokolwiek straciła. Wręcz przeciwnie – osadzenie się w jednej głównej destynacji pozwoliło mi wsiąknąć w nią bardziej.

Miałam czas na to, aby dostrzec zwyczaje lokalnych mieszkańców, przyjrzeć się kulturze, doświadczyć smaków i zapachów. Dałam sobie czas oraz przestrzeń na to, aby po prostu tutaj “być” – nie “zwiedzać”.

Otwartość i uśmiech to Twoja karta przetargowa

Azjatyckie narody zawsze wydawały mi się turbo otwarte, ale to jak otwarci są Balijczycy przeszło moje najśmielsze oczekiwania! Tu wystarczy jeden uśmiech, aby wejść w rozmowę. Wszędzie czujesz się mile widziany. Nie ma opcji, żebyś przeszedł po ulicy “niezauważony” – w pozytywnym sensie. I ta otwartość jest zaraźliwa.

Uczysz się tego, że z każdym można porozmawiać w zasadzie o wszystkim i od każdego człowieka możesz czerpać dobrą, pozytywną energię zasilającą Cię na resztę dnia. Domyślam się, że z takim mindsetem będzie teraz trudno odnaleźć mi się w polskiej rzeczywistości (tak, edytuję ten post w Polsce i faktycznie – nie jest łatwo :D). 

Nie daj sobie wmówić, że Matcha Latte z 2,5g to norma

Bo nie jest! No, chyba że w polskich kawiarniach… W Azji w większości miejsc dostaniesz w standardzie mocniejszą niż powyższa, a w lokalach określających się mianem Matcha Baru 5g to naprawdę standard.

Dlatego teraz już naprawdę bez skrupułów będę prosić o Matchę z 5g gdziekolwiek się nie pojawię. To powinna być norma, bez dopłaty do extra shota czy dziwnych spojrzeń obsługi.

Jeśli ktoś decyduje się serwować matchę w swoim lokalu musi liczyć się z tym jakie są azjatyckie (w tym japońskie, a to przecież najlepsza referencja!) standardy porcjowania.

Podróżując solo dowiadujesz się o sobie więcej, niż kiedykolwiek

bali uluwatu poranek willa

Będąc samemu w podróży uczysz się siebie jeszcze bardziej, dostrzegasz swoje mocne strony ale i własne ograniczenia. Słabości mogą czasem przygnieść Cię do muru i wpędzić w trudniejsze chwile, ale znając siebie szybko znajdziesz sposób aby się od nich odbić.

To nie była dla mnie “typowa” podróż bo połączona z kursem jogi, na którym miałam mocno zorganizowany grafik. Ale koniec końców po całym dniu zostawałam sama ze swoimi myślami, swoimi potrzebami oraz pragnieniami. I było mi z nimi naprawdę dobrze. To serio wspaniałe uczucie, które daje Ci ten rodzaj nieopisanego i niemożliwego do zastąpienia przez cokolwiek innego WEWNĘTRZNEGO SPOKOJU.

A w momentach gdy udało mi się samodzielnie coś osiągnąć, odblokować jakiś mój personalny challenge – pewność siebie wzrastała.

Wracam z Bali silniejsza i odważniejsza!

A teraz powiedz mi… Którą z tych lekcji weźmiesz dla siebie?

PrevPoprzedni Wpis
Następny WpisNastępny

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

MATCHA GIRL TRAVEL MATCHA GIRL TRAVEL MATCHA GIRL TRAVEL MATCHA GIRL TRAVEL MATCHA GIRL TRAVEL MATCHA GIRL TRAVEL MATCHA GIRL TRAVEL MATCHA GIRL TRAVEL MATCHA GIRL TRAVEL MATCHA GIRL TRAVEL MATCHA GIRL TRAVEL MATCHA GIRL TRAVEL

NEWSLETTER

Stay MATCHAinated! Zapisz się do newslettera i uzyskaj dostęp do moich ekskluzywnych treści.

Sprawdź swoją skrzynkę odbiorczą albo katalog spam i potwierdź swoją subskrypcję.

  • HOME
  • O MNIE
  • PODCAST
  • KONTAKT
  • HOME
  • O MNIE
  • PODCAST
  • KONTAKT
  • HOME
  • O MNIE
  • PODCAST
  • KONTAKT
  • HOME
  • O MNIE
  • PODCAST
  • KONTAKT

DESIGN BY Karolina Kotala